Taką mam pracę, że ściemniam. Klient wie, że ściemniam, więc dzieli to, co powiem przez dwa. Gdybym nie ściemniał, poszedłby do konkurencji, bo ściemniała lepiej. I zresztą czasem idzie.
Taka gra.
Prywatnie staram się nie grać. Cenię swoje słowo, więc nie obiecuję złotych gór.
Długo pracowałem na to, by w nosie mieć oczekiwania innych. Bardzo często bowiem te oczekiwania były tylko w mojej głowie, co więcej - wymyślone przeze mnie. Najpierw jednak potrzebowałem zrozumieć, że nie ma takiej możliwości, żebym był w stanie zadowolić wszystkich wokół siebie. Nauczyłem się przestać używać wielkich kwantyfikatorów takich jak „zawsze”, „wszędzie” czy „wszyscy”. Potem przeszedłem do tego, że są ci, na których zadowoleniu mi zależy i ci, którzy na to nie zasługują.
A zaczęło się od tego, że zrozumiałem, iż nic nie muszę. Mogę. Czasem nawet chcę.


Komentarze
Pokaż komentarze