Dużo rzeczy mi się wydawało. Że jestem wspaniały, najmądrzejszy, doskonały i nieomylny. I pewnie mógłbym długo wymieniać dalej.
Za tym szło u mnie poczucie krzywdy - nikt nie doceniał mojego talentu, nikt nie nagradzał mnie za moją wyjątkowość i niesamowitość. Co więcej - karali mnie za to, na przykład pracodawca czepiał się mnie.
Weź odpowiedzialność - powiedziała moja terapeutka. - Nie mów: „ukarali mnie” tylko: „poniosłem konsekwencje moich czynów”.
Przemyślałem tę kwestię i rzeczywiście zorientowałem się, że wiele rzeczy mi się po prostu wydawało. Myślałem, że tak jest. Posiadałem jakieś dziwaczne przekonanie.
Niestety, jak zwykle, przesadziłem w tym ograniczaniu złudzeń i na jakąś chwilę pozbawiłem swoje życie czegoś dla mnie niesamowicie potrzebnego. Koniecznego wręcz do oddychania.
Marzenia. Znalazłem je i wciąż je mam.


Komentarze
Pokaż komentarze