Dziś na mityngu usłyszałem: Jeśli to, żebym nie pił, będzie wymagało jedzenia kamieni, będę jadł kamienie.
I tak właśnie przemawia do mnie mój Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję.
Mam za sobą trudny, ciężki, intensywny tydzień. Po drodze było mnóstwo alkoholu wokół mnie - firmowe imprezy, pogrzeb. Byłem wdzięczny mojemu Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że odebrał mi obsesję picia na tyle, że nie musiałem myśleć o tym, by jeść kamienie.
Dziś przypomniał mi jednak, że trzeźwość jest najważniejsza - a to trochę zaniedbałem, bo - mimo że dziś już piątek - byłem na mityngu dopiero pierwszy raz. Zwykle jestem dwa, trzy razy w tygodniu i czuję, że rzeczywiście mi tego brakuje.
Dziś mówiłem o tym, że ulżyło mi, gdy oddałem kontrolę nad swoim życiem Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję tak samo jak szefowi, który wspiera mój rozwój. Jest moim szefem, nienarzucającym siebie i swojej woli, a ja - jeśli nie wiem, co zrobić, wystarczy, że tylko zacznę słuchać. Lub pójdę na mityng.


Komentarze
Pokaż komentarze