Urazy łapię i łapać będę. Nie pomoże mi żaden program i żadne sugestie, bo jestem tylko człowiekiem. Ludzie łapią urazy i nie mają na to wpływu.
Moja terapeutka (druga, ta od pogłębionej) pracowała ze mną nad tym, bym zrozumiał, że nie mam wpływu na to, co dzieje się wokół mnie i we mnie. Nie mam wpływu na to, co mnie spotyka i jakie mam emocje, jakie uczucia, jak czuję.
Mimo to, mogę wpływać na jedno: moją reakcję. To, co z tym zrobię. Jak lubiła (i pewnie do dziś lubi) mówić wspomniana wyżej: Co Panu to robi?
Długo dochodziłem do owego comitorobienia. Nie pamiętam w jakiej sytuacji zauważyłem to pierwszy raz, choć już wcześniej znałem historię z windą, w której coś gniecie mnie w plecy i w końcu, gdy wysiadam, obracam się by nagadać i…. Okazuje się że to biała laska ślepca.
Próbuję tłumaczyć motywy ludzi obok. Próbuję ich zrozumieć, niestety, zbyt często. Z drugiej strony: chyba wolę siebie empatycznego i spokojniejszego w reakcjach. Co nie zawsze wychodzi. Bo jestem człowiekiem. Aczkolwiek dopóki nie piję - ta reakcja należy do mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze