Lubię się uczyć. Zawsze lubiłem się uczyć, zawsze też byłem dobrym uczniem. Na trzeźwo, bo gdy piłem wszystko poszło w odstawkę - bardziej udawałem przed innymi, że się rozwijam niż w ogóle próbowałem.
Wtedy nic się nie liczyło, poza kombinowaniem co wypić, gdzie kupić i jak to zrobić, by Żona się nie zorientowała.
Podczas okresu, kiedy nie piję nauczyłem się więcej niż przez ponad dwadzieścia lat picia, a jednak nie mam już do siebie o to żalu. Cieszę się tym, że mogę wciąż uczyć się czegoś, zdaję kolejne egzaminy, certyfikaty, poszukuję i nie boję się próbować.
Jakiś czas temu próbowałem zrobić jedno szkolenie. Było za trudne i nie poradziłem sobie z ustawieniem wszystkiego. Usiadłem do tego samego ostatnio i już minąłem połowę. Znów dochodzę do muru, ale już nie będę się zatrzymywać, bo przesunąłem granicę lęku i niedoceniania własnych możliwości. Wychodzę poza moje ograniczenia.


Komentarze
Pokaż komentarze