Spotykam się z przyjacielem z AA. Rozmawiamy o różnych, trudnych i prostych sprawach. Rozmawiamy przy pysznej kawie w jego mieszkaniu.
Nie spotykamy się po to, żeby nie chodzić na mityngi ani po to, żeby przy ciasteczku popijać kawę. Chcemy się rozwijać.
Rozmawiamy o sytuacjach, nie ludziach. Próbujemy zrozumieć Program i siebie samych. Nasze dyskusje często zbaczają z głównego toru rozważań i dotyczą przyszłości. Teraźniejszości. Do przeszłości wracamy, żeby o niej nie zapomnieć.
Mamy taką tezę, że staż we Wspólnocie nie ma wielkiego znaczenia, a na pewno nie ma znaczenia podstawowego. Obaj chodzimy na rocznice i obaj zajmujemy się tymi, którzy przyszli na mityng pierwszy raz.
Nie jesteśmy rebeliantami i nie chcemy obalać, niszczyć, psuć. Nie jesteśmy lepsi ani nie jesteśmy konkurencją dla mityngów.
Chcemy po prostu iść dalej ścieżką trzeźwości i zdrowienia. Abstynencja nas nie interesuje. Podobnie jak izba wytrzeźwień.


Komentarze
Pokaż komentarze