Chciałbym poznać siebie. Zrozumieć w pełni i wreszcie być ze sobą w całości.
W ciągu ostatnich kilku lat dowiedziałem się o sobie więcej, niż przez większość życia. Nie zrobiłem tego sam. Najpierw była Krystyna, moja pierwsza miłość terapeutyczna, która dała mi w pysk i poszła, mówiąc słowami wieszcza. Potem Pani Kasia, której pytanie o to, jakie uczucia we mnie wywołuje co wryło się we mnie na tyle, że nie potrafię dziś już inaczej, jak dopytując wciąż i wciąż, co mi to robi. Były też dwie panie terapeutki grupowe: pani Grażyna i pani Iwona, która czas jakiś była moją osobistą terapeutką. I grupa terapeutyczna, która pokazała mi siebie w swoim zwierciadle tak dokładnie, że nie byłem w stanie się z nimi rozstać bez łez.
Teraz jest całe mnóstwo alkoholików i alkoholiczek, w których oczach się sobie przyglądam i którzy wspierają mnie na różne sposoby.
A jednak wciąż łapię się na tym, że czasem chciałbym zachować się inaczej. Zamiast po prostu się zaakceptować.


Komentarze
Pokaż komentarze