Na jednym z moich pierwszych mityngów usłyszałem: Obyś nie wytrzeźwiał za szybko. Pomyślałem wtedy: Co gość p!@#$%^%$? Przecież nie piję trzeci miesiąc i z terapii wiem rzeczy, o których Wy nie słyszeliście.
Słuchałem wtedy na mityngach, ale nie słyszałem. Dziś sam powtarzam nowym to samo hasło. I z całego serca im tego życzę.
W tym haśle bowiem chodzi o to, żeby nie dojść do wniosku, że jestem już tyle trzeźwy i taki mądry, że… I tu uzupełnić mógłby ktoś, kto to przeżył, moje doświadczenie jest takie, że nie zapiłem, Przyjaciele, którzy zapili opowiadali bardzo często, że poczuli się mocni. Zbyt mocni. Zapominając o oczywistej prawdzie i wartości Pierwszego Kroku.
Dziś mogę powiedzieć, że wytrzeźwiałem - w tym sensie, że początkowy okres w AA, który nazwałbym „izbą wytrzeźwień” mam za sobą. Okres, w którym najważniejsze jest utrzymanie abstynencji. Dziś już trzymam trzeźwość, bo idę dalej, idę do przodu. Właśnie dlatego, że nie wytrzeźwiałem za wcześnie.


Komentarze
Pokaż komentarze