Dotąd pisałem notki codziennie - w domu, w hotelach, na lotniskach. Starałem się napisać codziennie i taki był teraz również pomysł.
Nie napisałem i jestem Wam, Czytelnikom i Czytelniczkom oraz wszystkim potencjalnym innym - wyjaśnienie.
Odwiedzam swojego Brata w Stanach. W poniedziałek - ostatni dzień w Polsce przed wyjazdem - i tym samym mnóstwo spraw do domknięcia, dopilnowania, załatwienia. Mnóstwo wrażeń, dlatego też nie napisałem swoich rozważań na temat: Usłysz muzykę duszy, wraz z pytaniem na poniedziałek, 20.12: Czy muzyka duszy jest na co dzień słyszalna w moim życiu?
Wtorek rozpoczęliśmy z rodziną wcześnie - o 3 nad ranem: szybkie śniadanie, odprawa, wylot. Przesiadka w Amsterdamie z dłużącym się oczekiwaniem. Lot do Stanów i stres związany z Urzędem Imigracyjnym, którego kontrolę trzeba przejść. Bagaże. Poznanie partnera mojego Brata. Rozmowy, poznawanie domu. Znów mnóstwo wrażeń, emocji i zmęczenia, które skumulowało się ze zmianą stref czasowych. Tym samym nowe notki pojawiać się będą o najbardziej dziwnych porach dnia do powrotu. Co oczywiście nie zmienia faktu, że nie pojawiły się moje wynurzenia na temat: Ciesz się pełnią wraz z próbą odpowiedzi na pytanie: Czy odczuwam pełnię i bogactwo życia?
Bardzo przepraszam. Jestem tylko człowiekiem. Wszystkiego dobrego!
PS. Nowa notka jeszcze dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze