Dopiero narzekałem że po powrocie z ośrodka było mi ciężko, bo zburzył mi się spokój.
To nie do końca prawda, bo ogromną trudność miałem z zachowaniem HALTu (Głodny, Zły, Samotny, Zmęczony). Szczególnie gdy zacząłem pracę, ciężko mi było wypocząć, bo praca.
Jakoś ukułem w głowie pomysł, że powinienem firmie, w której pracowałem, zadośćuczynić za to, że mnie nie zwolniła. Więc pracowałem, biorąc nadgodziny, po nocach, dając z siebie wszystko albo nawet więcej. Płaciłem zdrowiem, zmęczeniem, a - co za tym idzie - irytacją, często spowodowaną tym, że nie miałem czasu zjeść obiadu.
Sama w sobie idea nie była zła, tylko powinienem pomyśleć, że zadośćuczynić firmie się nie da. Firma to ludzie, a nie jej przedstawiciele. Mogłem próbować jakoś się ułożyć z szefostwem. Mogłem próbować zadośćuczynić tym, których zraniłem, obraziłem lub coś im zawaliłem.
Nie wpadłem na to wtedy, dziś straciłem z nimi kontakt. Zamiast tego staram się w firmie, w której jesteś współpracować z ludźmi, choć mógłbym korzystać z pozycji. To jest moje zadośćuczynienie. I to przynosi spokój. Choć niesie stres. A to już inna historia.


Komentarze
Pokaż komentarze