Byliśmy dziś z przyjacielem na mityngu spikerskim. Słuchaliśmy świadectwa przyjaciela, który jest wyjątkowy na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest, że jego sponsorką była kobieta.
Nie patrzyłem na nią jak na kobietę - powiedział w pewnym momencie. - Była człowiekiem, który znał się doskonale na uczuciach, o których ja nie wiedziałem nic i dlatego jej potrzebowałem.
Rozmawialiśmy o tym w drodze powrotnej, bo jest taka zasada, że mężczyzna sponsoruje mężczyznę, a kobieta kobietę.
Mamy przyjaciela, który jest bardzo kochliwy. Rozmawiając o zasadności tej prawidłowości, przywołaliśmy jego przykład.
Nie uważam tego za obgadywanie.
Czasem rozmawiamy o przyjaciołach, dzielimy się wieściami, wrażeniami. Opowiadamy sobie nasze historie z ich udziałem.
Znów - nie uważam tego za obgadywanie. Staramy się nie oceniać. Nie używać kwantyfikatorów.
Mamy swoje życia. Oni swoje. Wolimy, by każdy prowadził je po swojemu.


Komentarze
Pokaż komentarze