Podczas swojego trzeźwienia, czy „zdrowienia” jak to się mówi w AA (jest to zresztą jeden z legatów) byłem na wielu mityngach, wielu warsztatach, nawet na zlocie radości.
Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Wieloma się zachwyciłem. Wielu mnie zainspirowało. Wielu urzekło swoimi opowieściami.
Wspólnota jest rzeczywiście różnorodna - choć nie pytamy o to, wiem, że jest w niej cały przekrój społeczny. Różne zawody, różne pochodzenia, różne korzenie. Różne historie, różne przeżycia i różne stopnie upodlenia za sobą.
Nieprawda, że Wspólnota wzmacnia tylko dobre strony, uwypukla zalety.
Widziałem ludzi, którzy po Programie stali się odmienieni, rozwinęli się duchowo, poszli dalej, zostawili coś za sobą. Widziałem też takich, którzy na każdym kroku opowiadają, jak to „zrobili” Program, nawet kilkakrotnie, cytują Wielką Księgę, a nadal chowają urazy, są zawistni i mówią, że pić im się chce. Znam też takich, którzy na mityngi chodzą, Programu nie „robią”, a trzeźwieją.
Tam, gdzie jest dużo ludzi, są różni ludzie. Dobrzy, źli, mili, wredni, spokojni i agresywni. Po prostu.


Komentarze
Pokaż komentarze