Ostatnio otrzymałem propozycję wystąpienia w kościele, podczas mszy. Miałbym opowiedzieć o sobie, nałogu i wyjściu z niego. Nazywamy to daniem świadectwa.
Ostrożnie podchodzę do takich inicjatyw. Zgodnie z Tradycją 6: Grupa AA nigdy nie powinna popierać, finansować ani użyczać nazwy AA żadnym pokrewnym ośrodkom ani zewnętrznym przedsięwzięciom, ażeby problemy związane z finansami, majątkiem lub prestiżem nie odrywały nas od głównego celu.
Nie widzę przeciwwskazań w pielgrzymce do Częstochowy dla alkoholików, czy uczestnictwa w warsztatach osób spoza Wspólnoty.
Widzę przeciwwskazania, jeśli grupa XY organizuje drogę krzyżową w kościele i jest to zapowiedziane z ambony. Nie tylko dlatego, że Tradycja 6 ale dlatego, że anonimowość. Jeśli przyjdę na taką drogę i coś podczas niej powiem - wszyscy będą wiedzieć, że jestem alkoholikiem.
Nie liczę już Facebooka czy mityngu, którego nikt nie otworzył, choć pojawiła się na nim pani psycholog, sympatyczka ruchu. Nie podważam jej kompetencji ani nie neguję jej zasług.
Twierdzę tylko, że czasem sympatycy przesadzają i, nie do końca rozumiejąc kontekst, nie pomagają Wspólnocie AA. Szczególnie akcjami typu „występ w radio”.
12 Tradycja mówi: Nasze oddziaływanie na zewnątrz opiera się na przyciąganiu, a nie na reklamowaniu; musimy zawsze zachowywać osobistą anonimowość wobec prasy, radia i filmu.
Czasem warto o tym pamiętać.


Komentarze
Pokaż komentarze