Na pytanie powyżej w świetle dogmatów i stereotypów powinienem powiedzieć: wysyłam do Wspólnoty.
Tylko, że ja walczę ze stereotypami. Proszę pozostawić postawienie diagnozy specjalistom - powiedziała mi kiedyś terapeutka. Przestałem więc stawiać diagnozy i widząc znajomą, czerwoną twarz i chybotliwy chód nie stwierdzę, że człowiek ma problem z alkoholem.
Problemem nie jest co robisz, gdy to robisz - powiada mój przyjaciel, skądinąd terapeuta uzależnień. - Problem jest wtedy, gdy masz problem, kiedy przestajesz to robić.
Jeśli przyjdzie do mnie ktoś, mówiąc, że ma problem z alkoholem, wysyłam go (czy ją) do specjalisty. Niech porozmawia z kimś kto się zna. Ja mogę opowiedzieć MOJĄ historię i jak JA sobie poradziłem. I opowiadam. Mówię też, że są mityngi AA, bo znam też historie osób, które „załapały” od pierwszego razu i nigdy nie były na terapii.
Byłem / Byłam X (tu wpisać liczbę) razy na terapii, i dopiero jak przyszedłem / przyszłam do AA, zadziałało - słyszę na wielu mityngach.
Zapewne są i takie historie, tym niemniej wiele osób mówiących te słowa znam. I to zdanie powinno brzmieć: Byłem / Byłam X razy na terapii, co przygotowało mnie to tego, żeby zrozumieć o czym mówią na mityngach AA. A i tak zdarzyło mi się zapić nie raz jak byłem / byłam we Wspólnocie. Od X lat/miesięcy się trzymam i zawdzięczam to również Wspólnocie, bo dopiero teraz załapałem / załapałam. Właśnie tak.


Komentarze
Pokaż komentarze