Na wykresie Jelinka, który przywoływałem parę dni temu jest duża czerwona strzałka w lewo. Nie ma powrotu do picia kontrolowanego - głosi napis na niej i jest to zasada, którą sobie wpoiłem na terapii. Usłyszałem na mityngach wiele historii zapić, w których potwierdza się, że nie ma kulturalnego picia dla alkoholika - prędzej czy później będzie ono takie samo, jak przed rozpoczęciem abstynencji.
Nie mam takiego doświadczenia, wspieram się więc tutaj doświadczeniem Wspólnoty. Używam go do obrony, gdy pojawiają się myśli, żeby spróbować. To tylko myśli - powiedziała mi terapeutka. - Ważne, żeby nie zmieniły się w czyn.
Pierwszy Krok Programu Anonimowych Alkoholików mówi: Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu – że nasze życie stało się niekierowalne.
To mam w głowie: dopóki nie mam kieliszka alkoholu w ręku, decyduję. Tego się trzymam w chwilach zwątpienia. Gdy było gorzej (takie chwile zdarzają się już rzadko), mówię mantrę z Modlitwy o pogodę ducha. Przynajmniej raz w ciągu dnia rozmawiam z innym alkoholikiem lub alkoholiczką - to też pomaga.
Pamiętam taką sytuację, gdy moja Żona (która nie ma problemu z alkoholem i pije go naprawdę sporadycznie) wyciągnęła butelkę wina. Nalała kieliszek, spróbowała łyk i nie posmakowało jej. Wylała wszystko do zlewu.
Ja nie potrafiłbym. I to jest ta różnica.


Komentarze
Pokaż komentarze