Kto chce, szuka sposobów, kto nie chce, szuka powodów - takie motto mieliśmy w ośrodku leczenia uzależnień. Wszędzie widziałem to hasło - na korytarzach, w salach, na papierach, które dostałem, na przykład na moim Osobistym Planie Terapii.
Jak wielu alkoholików, wielokrotnie przestawałem pić. Nie miałem z tym trudności, mówiłem sobie, że nie piję i nie piłem. Czasem dłużej (na przykład miesiąc), czasem krócej (na przykład pół godziny), aczkolwiek liczył się fakt. A potem albo zirytował mnie szef, albo potrzebowałem się wyluzować, albo coś było nie tak, albo właśnie było tak.
I trzeba było się napić.
Czy nie miałem silnej woli? Myślę, że silna wola może się przydać tylko na początku drogi. Jeśli jednak miałbym nie pić tylko dlatego, że komuś obiecałem, że się zawziąłem, że wszystkim pokażę - myślę, że lepiej byłoby dla mnie pić dalej. Nie można żyć na „dupościsku” całe życie. Powiedziałem o tym nawet na mitynu.
Pisałem kiedyś o przyjacielu z AA, który powtarza, że nie ma powodu do zapicia. Znam jego historię i pamiętam ją, gdy przychodzi mi do głowy myśl, że to może już.
Dlatego dziś szukam sposobów, żeby nie pić. Powody do picia zostawiłem za sobą.


Komentarze
Pokaż komentarze