Słyszałem kiedyś rozróżnienie na Siłę Większą od nas samych oraz Siłę Wyższą. Tą pierwszą, wg tego, co usłyszałem, jest grupa AA. Nie da się ukryć, że jest w mityngach coś niedefiniowalnego, jakaś siła, która powoduje poprawienie humoru, trwanie w trzeźwości. Mityngi bardzo pomagają.
Siła Wyższa jest (znów, wg powyższego źródła) Bogiem, Jakkolwiek Go Pojmuję, boskim pierwiastkiem. Wiele razy słyszałem opowieści o owym mistycznym przeżyciu, oświeceniu, przebudzeniu. Szczerze powiedziawszy, nie pamiętam jak było ze mną. Pamiętam, że czułem się źle w szpitalu i zacząłem zwracać się do Boga, Jakkolwiek Go Pojmuję, a którego już wtedy rozumiałem jako Stwórcę, Wielkiego Planistę. Wtedy uspokoiłem się i zasnąłem. I tak robiłem, gdy niepokój wracał.
Nie było w tym światła. Nie było Przeżycia. Nie było Przebudzenia. Przy okazji przejazdu busem nauczyłem się zwierzać Planowi, choć nie mam pojęcia, jaki jest.
- Przez dziesięć lat próbowałem zrozumieć, o co tu chodzi - powiedział na swojej rocznicy mój Przyjaciel. - Dziesięć lat zajęło mi zrozumienie, że tu nie ma nic do rozumienia. Trzeba po prostu uwierzyć.


Komentarze
Pokaż komentarze