Pełnię w życiu różne role. Jestem ojcem, mężem, pracownikiem, członkiem Wspólnoty AA, na przykład. Znaczy to również, że jestem inny w każdej z tych ról, czy sytuacji.
Na przykład w pracy czasem muszę naściemniać. Nie dlatego, że lubię czy chcę. Dlatego, że takie są reguły gry. Chcę dobrze wykonać moją pracę i na tym ona polega, żeby klientowi ściemnić, a on wie, że ściemniam. Mój konkurent też ściemnia i trzeba dobrze wyliczyć granicę między ściemnianiem a prawdą, żeby nie naściemniać za bardzo.
Na mityngach jestem zawsze uczciwy. Nie zawsze mówię wszystko. Po pierwsze dlatego, że jestem gadatliwy i miałbym za dużo do powiedzenia, bo bardzo wiele dzieje się w mojej trzeźwości. Po drugie dlatego, że nie do końca ufam anonimowości, widząc jak to działa czasem.
Najtrudniej mi było stać się uczciwym wobec siebie, lecz trzymam się tego, bo wiem, że nie ma innej drogi. Niektórzy powiadają, że jestem szczęśliwcem, że nie zapiłem. Niektórzy mówią to nawet z przekąsem. Fakt jednak jest taki, że załapałem to od razu. Naturalnie rozumiałem, że nie ma co ściemniać - terapeutkom, Żonie, a przede wszystkim: sobie. Zawsze mogę naściemniać czy nie powiedzieć wszystkiego innym. Mogę nawet sobie, lecz wtedy i tak WIEM, że to nieprawda. Było to trudne, lecz nauczyłem się przyznawać do różnych rzeczy.
Po pewnym czasie okazało się, że tak jest łatwiej.


Komentarze
Pokaż komentarze