Wielokrotnie na mityngach słyszałem historie o tym, jak ktoś pozbył się urazy i jakby kajdany zrzucił.
Słuchałem też, jak ktoś napisał list, a potem przeczytał go na grobie rodzica i odczuł ogromną ulgę.
Owszem, urazy łapię, jak każdy. Są osoby, które mnie wkurzają. Są takie, które mnie zraniły i czuję żal. Mam do tego prawo. Mieć emocje i mieć uczucia.
Codziennie odmawiam kilka modlitw, oprócz tej modlitwy-rozmowy z moim Bogiem, Jakkolwiek Go Pojmuję. W jednej z nich są słowa: Proszę Cię o odebranie lęków i wybaczenie ludziom krzywd, które mi zrobili i które sam sobie zrobiłem.
Dla mnie prawdą jest, że chowając urazę do kogoś również sobie robię krzywdę. Nauczyłem się patrzeć na każdą sytuację z mojej, ale również starać się zrozumieć, co mogło powodować drugą stroną. Często mój problem z kimś nie jest problem tego kogoś tylko mój - z postrzeganiem, rozumieniem.
Czasem to po prostu kompleksy. Brak poczucia własnej wartości.
Czasem uśmiech wystarczy.


Komentarze
Pokaż komentarze