Podczas odwyku miałem dość wesołe podejście do seksoholizmu. Żartowałem z tego przy każdej okazji, pewnie dlatego, że bardzo się bałem, że jeszcze to „mam”. Oczywiście, oglądałem pornografię, oczywiście, bywałem niezdrowo pobudzony. Do dziś mam tak, że czuję nieodpartą potrzebę oglądania.
Tyle, że odpieram.
W grupie terapeutycznej miałem kilku seksoholików. Na początku byłem oburzony, bo „co oni wiedzą”. Słyszałem cierpienie i zobaczyłem, że ich zachowania nie różnią się od moich. Oni również spędzali mnóstwo czasu na kombinowaniu jak oglądać, podrywać, załatwiać. Oglądali pokazy w samotności. Koncentrowali swoje życie wokół tego.
Mam tendencje do uzależnień. A uzależnić się można od wszystkiego, przecież oprócz uzależnień od substancji jest całe mnóstwo uzależnień behawioralnych.
Nie piję, więc mam swoje instynkty pod kontrolą. Uprawiam seks z Żoną, którą kocham. A miłość polega również na szacunku. Przede wszystkim na szacunku. Poszanowaniu. Chęci, by tej drugiej stronie było lepiej, nawet kosztem swojej.
Tę definicję przeczytałem w Obcym w obcym kraju. Nie znam lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze