Ostatnio kolega poprosił mnie o pomoc przy nowym telefonie. Połączyłem co trzeba, poinstalowałem, co trzeba, popatrzyłem, co było na starym. Tym niemniej, gdy kolega poprosił o zainstalowanie aplikacji banku i mObywatela. Obie zainstalowałem, aczkolwiek poinstruowałem jak to i gdzie załatwić.
Dzwonił do mnie jeszcze kilka razy. Teraz jest na zwolnieniu, ja zaś pracuję, nie było łatwo się spotkać, aczkolwiek nauczyłem go obsługiwać SMS i komunikator. Tak poinstruowałem, wytłumaczyłem i… okazało się że próbuje sam. Zrobił sobie, załatwił, napotkał trudności, zakręcił się koło tego sam i rozwiązał go.
- Gdy ktoś się potknie, gdy upadnie, mogę wyciągnąć do niego rękę - powiada na mityngach mój przyjaciel. - I podam, ale wstać musi już sam. Lub sama.
Pomyślałem sobie właśnie o tym. I o powiedzeniu o tym, że biednemu nie trzeba dać ryby, tylko wędkę.
Dlatego też nie poszedłem zrobić tych rzeczy za kolegę. Podobnie jest z pomocą innym. Chętnie pomagam, ale nie zawsze i nie wszystkim. Nie mam służb w AA, za to gdy grupa potrzebuje zrobić grafikę, przygotować stronę, zrobić coś komputerowego - służę pomocą. Bez przesady.


Komentarze
Pokaż komentarze