Kiedy jeszcze piłem poznałem partnera przyjaciółki mojej Żony. Imponował mi swoim spokojem, głową do interesów i ogromną wiedzą psychologiczną. Jest terapeutą uzależnień. Miał wtedy różne powiedzonka, na przykład: Nie jest problemem, że coś robisz. Problem zaczyna się, gdy masz problem, gdy tego nie robisz.
Dziś myślę sobie, że jest to jedna z najlepszych definicji uzależnienia, jaką znam.
Kolega imponował mi również tym, że bez wstydu i trudności opowiadał o tym, jak, ile razy, gdzie i z kim był na odwyku.
Kiedyś przyszła do mnie Żona z pytaniem, czy porozmawiałbym z mężem jej koleżanki, który ma problem z alkoholem. Odpowiedziałem, że oczywiście i człowiek do mnie zadzwonił. Nie przekonywałem go, nie tłumaczyłem, gdy twierdził, że po dwóch tygodniach terapii on już wszystko wie. Powiedziałem, że gdy byłem na odwyku też mi się wydawało, że po takim czasie mogę wrócić do domu i dziś cieszę się, że tego nie zrobiłem.
Mam kilku przyjaciół, spoza Wspólnoty. Przyznałem się, że jestem alkoholikiem i byłem na terapii. Jedna z nich spytała mnie, co powinna zrobić, gdy siostra ma problem. Opowiedziałem moją historię i zaoferowałem możliwość zadzwonienia do mnie. Siostra poszła na terapię, niestety nie wytrzymała. Nie zadzwoniła do mnie. Choć ja pewnie zaoferowałbym jej możliwość porozmawiania z kobietą.
To tylko dwa przykłady. Było więcej.
A i tak najważniejsze, że przestałem być terapeutą.


Komentarze
Pokaż komentarze