Ostatnio byłem zmuszony przebywać długi czas na SOR jednego z pobliskich szpitali. Niedługo po mnie wtoczyła się tam dziewczyna, ładna, młoda, aczkolwiek opuchnięta w ten charakterystyczny, czerwony sposób, który jasno sugeruje osobę mającą problem z alkoholem. Gdy zaczęła rozmawiać przy okienku rejestracji nie miałem wątpliwości, że jest po prostu pijana.
Powinieneś dać jej numer, nawet do mnie - powiedział Przyjaciel, gdy opowiedziałem mu tę historię.
Żałowałem, że nie miałem ze sobą wizytówki jednej z bliskich mi grup AA, podsunąłbym. To już jest kawałek czegoś porządniejszego, reprezentuje poważnych ludzi. A tylko tacy mogą pomóc - tak miałem ze sobą. AA wydawało mi się bardzo napuszone i niepoważne.
Próbowałem do niej zagadać, lecz na przemian spała lub wymiotowała. Było mi przykro patrzeć na jej sięganie dna, lecz wiedziałem, że nie mam innego wyjścia. Mimo to kupiłem jej wodę w automacie i postawiłem obok niej, gdy spała. Nie wiem, czy ją wzięła, bo gdy wychodziłem, ona wciąż spała na SOR.
Nie jeżdżę po więzieniach, detoksach i oddziałach zamkniętych. Mam wrażenie, że nie miałbym czego zaoferować. Kolega proponował mi spikerkę i powiedziałem, że z przyjemnością, jeśli będzie potrzeba na jakiejś grupie - z przyjemnością pojadę.
Nie zabiegam o to. Mam w sobie i tak dość pychy - wciąż. Za to bardzo lubię słuchać mityngów spikerskich. I jeśli przychodzi do mnie ktoś, kto chce porozmawiać - staram się służyć pomocą.


Komentarze
Pokaż komentarze