Kiedyś poszedłem na imprezę firmową. Od razu zwróciłem uwagę na dziewczynę w bardzo moim typie. Nie piłem wtedy już jakiś czas. Mimo że mi się podobała, trzymałem swoje popędy i nerwy na wodzy. Ja nie piłem, za to ona sobie nie przeszkadzała, stąd, gdy tylko popłynęła muzyka, wyszła na parkiet. Postanowiłem się zbierać, aczkolwiek jeszcze rozmawiałem z koleżanką i wtedy podeszła ona, pytając, czy mam ochotę zatańczyć. Coś wybąkałem, tłumacząc się jakoś. A ona odeszła.
A potem zwiałem stamtąd.
Dziś wiem dlaczego tak było. Dziś byłem w stanie to napisać, natomiast wtedy bałem się swoich emocji, bo wydawało mi się, że nie jestem w stanie trzymać ich na wodzy. Przede wszystkim jednak nie byłem w stanie przyznać się przed sobą do tego, że chciałbym się z ta dziewczyna mnie podnieciła.
To tylko myśli - powiedziała moja terapeutka. - Dopóki nie zamieni ich pan w czyn, nic się nie dzieje.
Myśli będą mi przychodzić różne, ale dziś już umiem powiedzieć dokładnie, jakie są. Nie biczuję się, że chciałem coś niedobrego zrobić, jeśli tego nie zrobiłem. Co wieczór samooceniam swój dzień.


Komentarze
Pokaż komentarze