Pewnie się trochę powtarzam, aczkolwiek Krok 9 brzmi: Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych. Mam wrażenie (słuchając historii innych), że niejako na siłę próbują przeprosić, zadośćuczynić - za wszelką cenę wszystkim. Zupełnie zapominając o tym, że po pierwsze: nie zawsze jest to możliwe, a po drugie (i ważniejsze): nie wolno być egoistą.
Ostatnio odwiedziłem swojego przyjaciela w szpitalu. Nie trzeba było robić sobie kłopotu - powiedział mi. Wiem, że raczej wstydził się swojego stanu, pokazania mi bezsilności, znam go nie od dziś. Nie przyszedłem tu dla ciebie, tylko dla siebie - odpowiedziałem mu. - Masz dar poprawiania mi humoru samą tylko obecnością.
Nie zadośćuczyniłem wszystkim. Po pierwsze dlatego, że nie było to możliwe. Po drugie, często nie było ku temu okazji. Po trzecie - i najdziwniejsze - kilkakrotnie spotkałem się z reakcją: Ale za co? Okazywało się, że to, co ja pamiętam jako straszliwy występek przeciw komuś i sytuacji wielkiej krzywdy mu zrobionej sam(a) zainteresowany/a w ogóle nie pamięta. Pozostało odetchnąć z ulgą.
Pozostało mi kilka osób, które zraniłbym, wracając do przeszłości, a przynajmniej tak myślę, dlatego nie szukam kontaktu i nie próbuję zadośćuczyniać jak powyżej. Czekam, i jeśli mój Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję postawi ich na mojej drodze, spróbuję. Choć nie będzie to proste, wiem.
Już kilka razy się z tym mierzyłem.


Komentarze
Pokaż komentarze