Byłem dziś na rocznicy. Pierwszej, choć po raz drugi. Przyjaciel zapił po 15 latach abstynencji.
Napisałem mu w książce: Niech Moc będzie z Tobą.
Lubię pisać ten tekst, nie tylko licząc, że trafię na kolejnego fana Gwiezdnych Wojen. To przecież wcale nie musi być TA moc. Fan będzie miał po prostu nieco więcej radości, czytając mój wpis.
Ostatni czas był dla mnie trudny. Żona chorowała i zamiast się poprawiać, czasami bywało gorzej. Szło lepiej, lepiej i lepiej i nagle: bęc, i jesteśmy w tym samym miejscu. Skończyło się wizytą w szpitalu i operacją, której unikała przez kilkanaście lat. Opiekowałem się Nią jak umiałem, mając naprawdę dobre chęci, lecz prawda była taka, że wszystko miałem na głowie. Czasami wydawało mi się, że już nie dam rady, że już nie mam więcej siły, że już ostatni kubek z mojego wewnętrznego źródełka mocy wziąłem.
Jeśli wydaje ci się, że już nie dasz rady, to masz rację. Wydaje ci się - usłyszałem kiedyś od pewnej alkoholiczki, która powiesiła sobie te słowa na ścianie.
Powtarzałem sobie to codziennie, uparcie wierząc, że Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję, nie daje mi na ramiona więcej, niż mogę znieść. Miałem większe i mniejsze kryzysy. Trudniejsze i jeszcze trudniejsze chwile. I wtedy sięgałem do źródełka. Choć czasem kubek szurał po dnie, to wciąż byłem w stanie go napełnić. I dziś znów jest dobrze. A źródełko przetrwało.


Komentarze
Pokaż komentarze