Nie mogłem się powstrzymać. Książeczka, której używam, wielokrotnie mnie rozbraja.
Mam dwóch Synków, z każdym z nim oglądałem Tomka i Przyjaciół. Dlatego na końcu tego pytania brakło mi tylko dodać: powiedział Zawiadowca.
To nie jest tak, żę szydzę. To nie jest tak, że jestem przeciwko Wspólnocie (swoją drogą, kiedyś spotkałem się z opinią, że to nie jest książka „aowska”). To nie jest tak, że się czepiam.
Tylko co to znaczy „lojalny i pożyteczny”? Że służby? Że poświęcenie dla Wspólnoty?
Jak zawsze podkreślam - nie odmawiam pomocy, jeśli trzeba coś zaprojektować, załatwić, zorganizować. Zabrać kogoś na mityng czy porozmawiać z nim lub nią.
Nauczyłem się jednak, że jednym z osiągnięć mojej trzeźwości jest asertywność i dbanie o własne dobro również. Dlatego nie pojadę specjalnie na mityng, żeby zawieźć przyjaciela, który chce czy potrzebuje być dziś właśnie tam na mityngu. Nie porozmawiam z człowiekiem akurat, gdy jestem na spotkaniu w pracy. Oddzwonię, gdy się skończy.
I wcale nie znaczy to, że nie lubię Wspólnoty AA i nie szanuję jej członków. To raczej dowód na to, że to naprawdę działa.


Komentarze
Pokaż komentarze