Gdy przychodzi nowy lub nowa, zwykle grupa opowiada o powstaniu AA. Że Bill i Bob. Że rozmowa. Że spędzony czas. Że Akron w Ohio. Że Program i sponsor.
Rzadko prowadzę mityngi, lecz zawsze, gdy przychodzi ktoś nowy, przy słowach opisane w tej książce, pokazuję Wielką Księgę. Mówię jej/mu, że jest dziś osobą najważniejszą, ma prawo zadać pytanie grupie i ma prawo się nie odzywać, choć, jeśli ma ochotę, zapraszamy. Gdy czytamy Kroki i Tradycje, mówię, że czyta kto chce, przedstawiając się imieniem lub pseudonimem, a niektórzy z nas dodają do tego jestem alkoholikiem.
Robię to wszystko, bo mnie nikt tego nie powiedział. Wielokrotnie widziałem zakłopotanie na twarzach, szczególnie osób towarzyszących, które zupełnie nie rozumieją, o co tu chodzi.
Szczególnie zależy mi na tym, by okazać ciepło panom, którzy towarzyszą żonom - alkoholiczkom. Chcę, żeby zobaczyli, że szanujemy jego żonę, wspieramy ją i po to, żeby to wsparcie uzyskać do nas przychodzi.
Dziś na mityngu jeden z młodszych stażem członków Wspólnoty opowiadał, że najbardziej zapamiętał, że ktoś zrobił mu kawę. Bardzo docenił ten gest.
I takie właśnie drobne rzeczy są potrzebne nowicjuszom. Informacja, że pierwszą grupą w Polsce była Eleusis, otwarta w Poznaniu, jak myślę, znajduje się gdzieś daleko na liście informacji, które ich interesują. Mnie nie jest.


Komentarze
Pokaż komentarze