Nigdy nie występuj przeciw rodzinie - mówi w Ojcu chrzestnym Marlon Brando do swojego syna.
Ja nie myślę o Wspólnocie jak o organizacji, bo (jak zresztą mówi Tradycja Dziewiąta: AA, jako takie, nie powinno nigdy stać się organizacją. Dlatego, jak mi coś nie pasuje - mówię o tym. Przestałem idealizować Wspólnotę, bo tworzą ją ludzie, jakkolwiek jej założenia nie byłyby idealne.
Czasem zapominam, że są w AA ludzie, których, gdybym sam nie był alkoholikiem, nigdy bym nie poznał - mawia mój przyjaciel.- A już na pewno nie nazwałbym ich przyjaciółmi.
Nie uważam, żebym nie wiadomo jak czołobitnie miał do Wspólnoty podchodzić dlatego że jest. Owszem, jestem wdzięczny za Jej istnienie. Wiele się dzięki uczestnictwu w mityngach nauczyłem, wiele zrozumiałem.
Uczestniczę w mityngach, zawsze starając się wypowiedzieć, bo być może komuś mogłaby pomóc moja wypowiedź. Poproszony o pomoc - nie odmawiam. Wspieram nowych. Organizuję rocznice, żeby dzielić się doświadczeniem, siłą i nadzieją.
Jestem lojalny, ale nie poświęcę, na przykład, czasu z rodziną, żeby jechać na mityng, bo mam obowiązek wobec Wspólnoty. To nie dla Niej trzeźwieję.


Komentarze
Pokaż komentarze