Kiedyś kupiłem sobie koszulkę z napisem „I am a pro in procrastination”. A może Synowi kupiłem?
Prokrastynacja oznacza niechęć do wykonywania obowiązków, na przykład służbowych. Tym samym, gdy „mam lenia” i nie chce mi się wstawać do pracy - prokrastynuję.
Nie traktuję Wspólnoty jak obowiązku. Mam zobowiązania wobec Żony, wobec Synów, wobec pracodawcy. Stoi za tym jakaś kwestia prawna, a w przypadku Wspólnoty nie. Chodzę na mityngi, bo jest to moja grupa wsparcia. I ja staram się być tej grupy elementem.
Z Przyjacielem postanowiliśmy zorganizować warsztaty - w ten sposób przysługując się Wspólnocie. Uparł się na jedną z grup, gdzie nie jest zbyt… zdrowo, bo zapomniano o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami. Poprosiliśmy tylko o salę, znajdującą się obok kościoła, jak wiele innych salek. Dowiedzieliśmy się, że nie uda się zorganizować warsztatów tam, bo… nie zgadza się na to właściciel.
Mamy kolejne pomysły. Znajdziemy inne miejsce, bo nie można poddać się tylko dlatego, że ktoś rzuca kłody pod nogi. Istnieje szansa, że niewiele osób z tej grupy na nasze warsztaty przyjdzie, ale właśnie dlatego tym, którzy chcą, trzeba powiedzieć gdzie będą się odbywać.


Komentarze
Pokaż komentarze