Kiedyś spotkałem się z zarzutem, że nie jestem na mityngu, bo wychodzę po pierwszej części, a mityng prawdziwy to taki, co trwa dwie godziny.
Byłem na mityngu w USA - trwał godzinę, a wyszedłem naładowany jak po najlepszych mityngach w Polsce. Znam grupy, które mają mityngi godzinne. Znam takie które nie mają przerwy i spotkania trwają 1,5 godziny.
Nie uważam, żeby na nich było gorzej. Przez pół.
Bywam na mityngach zwykle 2-3 razy w tygodniu, za to po godzinie. Czasem zostaję na dwie, choć staram się wybierać grupy, gdzie mityng trwa właśnie półtora.
Szkoda mi czasu na przerwę - nie palę już paręnaście lat, nie potrzebuję. Przerwa jest przede wszystkim okazją do plotek, dyskusji, niepotrzebnego rozpatrywania.
Mam co robić poza mityngami. Uczęszczam na szkolenia, odwożę na treningi, do lekarza, odwiedzam przyjaciół. Uczę się i eksperymentuję. Tworzę grafiki, piszę powieść i chcę narysować komiks. Myślę o powrocie do tworzenia kanału na Youtube.
Wspólnota AA istnieje już prawie sto lat. Ktoś mi kiedyś powiedział, że będzie istnieć i bez niego, choć on bez niej zginie.
Jeśli ktoś czuje powołanie, niech poświęca czas dla Wspólnoty. Każdemu, co mu potrzebne. Ja swój zamierzam wypełnić jak najlepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze