Nie lubię tej niebieskiej książeczki, bo podtekstem pytania jest: „aby spłacić swój dług”.
Jestem wdzięczny, że istnieje AA. Wdzięczny, że trafiłem na mityngi i że mam grupę wsparcia. Wdzięczny, że poznałem tylu ciekawych, inspirujących ludzi.
Tylko to nie jest cała prawda. Na mityngi trafiłem dlatego, że kazali mi na nie chodzić podczas i po terapii. Trochę jak ci goście, którzy w kościele ślubują, że nie będą pić i podpisują stosowny dokument, ja przygotowałem swój OPZ (Osobisty Plan Zdrowienia) i zapisałem w nim, że będę uczęszczać na mityngi AA przynajmniej raz w tygodniu. I się podpisałem.
Jestem wdzięczny obu swoim terapeutkom i grupom terapeutycznym, na których przepracowałem duży kawałek swoich kompleksów i problemów.
Jestem wdzięczny mojej Żonie i moim Synom, że nie zostawili mnie, tylko czekali aż wrócę z odwyku, a potem wspierali mnie w pracy nad sobą - zarówno w terapii, jak i mityngach. Zawsze mnie namawiali, nigdy nie oponowali. Dlatego mam być im wdzięczny mniej, niż Wspólnocie? To Żona wysłała mnie na odwyk, nie Wspólnota.
I jeszcze jest Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję. Jestem wdzięczny, że wszystko to tak pięknie poukładał.


Komentarze
Pokaż komentarze