Na mityngach często powtarzam, że w momencie, gdy powierzyłem się mojej Sile Wyższej, Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, moje życie stało się prostsze.
Dzięki temu, że uwierzyłem, że jest jakiś Plan, że wszystko służy czemuś, ma jakiś głębszy sens, odczułem ogromną ulgę. Spowodowało to, że przestałem się bać. Przestałem czuć otaczający mnie lęk i przestałem się spieszyć.
Zaszła we mnie jeszcze jedna, być może najważniejsza zmiana w moim życiu.
Dotąd patrzyłem wstecz, zawsze oglądając się za siebie, co zrobiłem, co osiągnąłem, co zdobyłem. Myślałem, że definiuje mnie to, co się stało i po części zapewne tak jest. Ważne jest jak spędziłem dzieciństwo, ważne z kim się spotykałem i z kim spałem.
Zrozumiałem jednak, że to nieważne. Wszystkie te doświadczenia prowadziły mnie do tego miejsca, gdzie jestem teraz. W tym miejscu miałem być. Dokładnie w tym momencie. Pisząc te słowa.
Już nie pytam: dlaczego?
Nie wiem, co będzie jutro, ale wiem, że będzie tak, jak miało być. Nauczyłem się pytać: po co?


Komentarze
Pokaż komentarze