Są tacy, którzy twierdzą, że trzeźwieją tylko dzięki temu, że chodzą na mityngi.Nie naleźę do tej grupy, gdyż jest więcej powodów, dla których trzeźwieję i więcej aspektów. Wspólnota sama w sobie nie wystarcza, żeby trzeźwieć, czego dowodem są wszyscy ci, którzy we Wspólnocie zapijają. Mimo tego, że na mityngi chodzą.
Często obserwuję na mityngach sytuację, w której ktoś nie wie, który Krok był czytany przed chwilą. Skoro nie jest w stanie skupić się na ty, co jest najważniejszym punktem istnienia Wspólnoty, to jak skupia się na tym, co mówią inni?
Mój Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję, przemawia do mnie ustami ludzi, których znam. Moja Żona wysłała mnie na terapię. Moja terapeutka na terapii pokazała mi prawdę o moim zafałszowanym świecie. Następna pokazała mi, co leży u podstaw mojego problemu. Mam wrażenie, że posiadłem dzięki temu to, o czym często słyszę, jak mówią inni jako o drzwiach otwartych dopiero po Programie.
Wspólnota AA nie jest jedynym źrodłem mojego trzeźwienia. Nie przeceniam jej wkładu, choć go uznaję. Jak powiedział mój Przyjaciel jest to warunek konieczny, ale niewystarczający. Nie wystarczy przyjść na mityng, trzeba w nim jeszcze uczestniczyć. Nie wystarczy przyjść i powiedzieć: Jestem, leczcie mnie. Trzeba chcieć coś zmienić.


Komentarze
Pokaż komentarze