Gdy wskazujesz kogoś palcem, pamiętaj, że cztery pozostałe pokazują na ciebie - usłyszałem kiedyś na mityngu.
Wcześniej bardziej bałem się oceniania mnie niż patrzyłem na to, że ja kogoś oceniam. Bardziej bałem się niesprawiedliwego potraktowanie przez kogoś, niż tego, że mnie się to zdarza.
Gdy piłem, nie zauważałem w ogóle, gdy ktoś mnie krytykował, sam za to krytykowałem wszystkich i wszystko dookoła.
Dziś również zdarza mi się nie zauważyć, że ktoś mnie krytykuje. Dzieje się tak, bo przestałem się przejmować się oceną innych. Zrozumiałem, że nie wpływa ona w żaden sposób na moją wartość, a szczególnie wystrzegam się tych, którzy mi słodzą. Wiem, że dużo bardziej, niż depresja z powodu niskiej oceny przez kogoś, grozi mi pycha, w którą mogę łatwo popaść.
Nie jest łatwo zachować odrobinę pokory, gdy zmieniasz pracę, zaczynasz zarabiać lepiej, słyszysz pochwały z prawej i lewej. Mnie pomogło myślenie, że to wszystko zawdzięczam Sile Wyższej, Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję. I to, że wszystko to osiągnąłem, ma jakiś sens. Dlatego, gdy wchodzę do sklepu z koszulami, ekspedientki często ignorują mnie, bo nie jestem ubrany zgodnie z najnowszymi trendami mody. Ja kupię koszulę gdzie indziej, czy one tę konkretną komuś sprzedadzą - nie wiem. Nie interesuje mnie to.
Przez siebie - powiedziała kiedyś moja terapeutka, gdy zapytałem, w jaki sposób powinienem zareagować. I przede wszystkim - unikać uprzedzeń.


Komentarze
Pokaż komentarze