Wydawać by się mogło, że dobrałem lead trochę dziwacznie. Chciałem jednak zwrócić uwagę na coś innego: Treści jest dziś o wiele więcej, niż kiedykolwiek wcześniej wyprodukowaliśmy. Nie mówię o historii, wystarczy informacja, że w ciągu dwóch lat powstało 90% treści, które zostałe stworzone od początku istnienia internetu.
Pomijając już fakt porównania dowolnego, średniej jakości (bo są chlubne wyjątki) bloga ze wspomnianą przeze mnie dziś przypadkiem w rozmowie Panią Bovary, jakość tego pierwszego jest bardzo niewielka, jest nawet gorzej. „Treść” bowiem wielokrotnie oznacza powrót do pisma obrazkowego. I te obrazki nie są różne, są historiami sukcesu, wszędzie prężą się sylwetki z rękami skrzyżowanymi na piersiach i pełne ślicznych krajobrazów. Lub są z odwrotnej strony - przedstawiają tragedie, choroby, śmierć.
Nie ma środka. Nie ma wyważenia.
Bardzo często brakuje mi rozmowy. Pracuję z domu, ludzie z pracy to dla mnie migające powiadomienia i dymki czatu. Nie mam czasu na rozmowę o codzienności. Choć rozmawiam przez pewnie ponad pół czasu swojej pracy.
Dlatego zupełnie nie przejmuję się tym, co wypisują o mnie ludzie. Nie obrażam i staram się nie obrażać na innych. Sam łapię się na tym, że najpierw piszę SMSa, zamiast zadzwonić. Może tych relacji nie da się już przywrócić.


Komentarze
Pokaż komentarze