Długo nie dostrzegałem tego, że wśród osób, które skrzywdziłem, jestem również ja sam. Do tamtej pory zdarzało mi się jedynie patrzeć na innych i to im chciałem zadośćuczynić, ich przeprosić i im się odwdzięczyć, że są.
Tylko że ja też byłem. I to nie tylko byłem zły. Nie zawsze byłem pijany. I nie zawsze byłem słaby. Prawda też jest taka, że cierpiałem. I nie chciałem cierpieć - co jest naturalną potrzebą każdego człowieka. Naturalnym dążeniem.
Cierpienie wynikało z niezgody. Moje picie wynikało z tego, że się nie zgadzałem na niezgodne z moimi oczekiwaniami uczucia. Nie zgadzałem się na niesprawiedliwy świat. I nie zgadzałem się na to, żeby się zgodzić.
Mam w sobie dziś zgodę - powiedziała wczoraj na mityngu spikerskim alkoholiczka. - Daję sobie prawo, żeby się źle czuć.
Dziś czuję się różnie, aczkolwiek mam w sobie potrzebę zgody. Że się spóźnię. Że czegoś nie skończę. Że się pomylę. Że nie jestem idealny.
Z moją Żoną nigdy się jeszcze nie pokłóciliśmy. Tak na poważnie. Owszem, sprzeczamy się, owszem, mamy konflikty. Od czasu, gdy nie piję, jakby mniej. Może największy konflikt miałem ze sobą.
Dziś pomyślałem sobie, że to jest droga. Gdybym w trakcie terapii był tu, gdzie jestem teraz, pewnie powiedziałbym, że dotarłem do celu. Dziś wiem, że wciąż mogę więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze