Podoba mi się ten cytat. W jednej z sal mityngowych wisi napis, głoszący, że każdy nosi w sobie dwa wilki, które wciąż walczą o prym: dobrego i złego. I tylko od nas samych zależy, którego będziemy karmić.
Z drugiej strony, gdy piłem, bardzo nie lubiłem patrzeć w lustro, od czasu, gdy zobaczyłem w nim wymiętego, zarośniętego gościa w brudnej koszulce. Byłem na tyle zaskoczony, że zastanawiałem się dłuższą chwilę nad tym widokiem, aż zrozumiałem, że patrzę na siebie.
Gdy trzeźwiałem, założyłem na Youtube kanał i - chcąc publikować filmy - musiałem je edytować. Znaczy: patrzeć na siebie, słuchać siebie i obserwować się. Nie lubiłem tego. Nie lubiłem swojego głosu, nie lubiłem siebie. Zaakceptowałem to, rozumiejąc, że jeśli chcę to prowadzić, to nie ma innego wyjścia, jak się zgodzić lub przestać. Oczywiście, mogłem to zlecić, ale bardzo chciałem, by to było moje dzieło, tak jak w poprzednim roku obrazki były mojego nieudolnego autorstwa.
Dziś czasem się stawiam, nie dlatego, że nie lubię, bardziej chodzi o mój komfort. Staram się być jak kamień pośrodku rzeki - na swoim miejscu, nie za bardzo przeszkadzając wodzie płynąć.
Robiłem w życiu wiele rzeczy i z wielu z nich nie jestem dumny. Wstydzę się ich, lecz nie zadręczam się już przeszłością. Dziś staram się być kimś, z którym chciałbym jakkolwiek współpracować. Współistnieć, niezakrzyczany moim przerośniętym „ja”.
Przypominam, że notkę można obejrzeć lub ją odłuchać na moim kanale Youtube. Zapraszam.


Komentarze
Pokaż komentarze