Kiedyś myślałem, że szczęśliwy będę wtedy, gdy coś osiągnę. Kupię nowy samochód, telewizor. Wejdę w drzwi wymarzonego domu. Dostanę większą wypłatę.
Kiedyś dowiedziałem się, że pracownika nie motywuje otrzymanie większej wypłaty. Dostaje ją na konto i, pocieszywszy się przez tydzień, w następnym miesiącu uznaje ją za status quo. Tak ma być. Dlatego pracownikowi, jeśli chce się go zmotywować, należy mu obiecać większą wypłatę. Dziś myślę, że jeszcze warto do tego dodać jeszcze, że tę wypłatę jednak podnosić trzeba od czasu do czasu, żeby pracownik widział, że to nie ściema.
Podczas terapii zostałem zapytany, co musi się stać, żebym uznał, że skończyłem. Nie pamiętam co wtedy odpowiedziałem.
Dziś myślę, że wszystkie te historie opierają się na dążeniu. Dążeniu do celu określonymi, małymi krokami. Po to, żeby się nie zniechęcić widząc niewielki, ale jednak postęp. Patrzeć uważnie wokół siebie.
Korzystam z komunikatorów internetowych, ale nie lubię. Korzystam z wideokonferencji, ale nie cenię. Dzwonię do innych, gdy nie mogę się z nimi spotkać. Bardzo często pomaga mi to w osiągnięciu kolejnego miejsca. Kolejnego poziomu. Kolejnej umiejętności.
Interakcja z żywymi ludźmi.
Powyższy tekst można posłuchać na Youtube.


Komentarze
Pokaż komentarze