Przyjąłem, że jestem alkoholikiem już w ośrodku. Powtarzałem to tyle razy, że w końcu w to uwierzyłem. Co prawda, mówi się, że wystarczy powtórzyć kłamstwo odpowiednią ilość razy, a stanie się prawdą. Tutaj chyba potrzebowałem tej dużej ilości powtórzeń. Byłem słabym uczniem w tej kwestii, choć powtarzałem, bo chciałem być dobrym uczniem. Piątkowym uczniem, którym byłem przez całe życie.
Ciężko jest się pogodzić z tym, że coś jest nie tak. Że jest trudno. Że jest niewygodnie. Że jestem alkoholikiem. Że mam w sobie tę część, pijaną wstrętną dla mnie część mnie samego. I ona zawsze tam zostanie.
Ciężko mi było również pogodzić się z faktem, że mój brat jest homoseksualistą. A może bardziej z tym, że mam w sobie też ten pierwiastek. Każdy go ma.
W pewnym momencie zrozumiałem, że nie ma innej drogi. Jestem, jaki jestem. Świat jest taki, jaki jest i inny nie będzie. Życie jest jakie jest i po prostu łatwiej jest przyjmować je takim, jakim jest.
Co więcej - to jest pierwszy krok do szczęścia. Dziś na przykład jestem szczęśliwym alkoholikiem. Kto by jakiś czas temu pomyślał.
Przypominam że powyższy tekst można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze