Mówi się, że diament nie byłby piękny, gdyby nie był oszlifowany. Gdy wspominam swoje doświadczenia, wydaje się, że jednak pamiętam dużo lepiej wydarzenia nieprzyjemne w tamtej chwili, aczkolwiek później mi przydatne. Nawet konieczne. Dziś wspominam je miło, z uśmiechem, czasem lekkim zażenowaniem, ale w tamtym czasie miały wymiar poważnego kataklizmu na miarę wszechświata.
Bardzo podoba mi się dzisiejszy cytat. Wychodzę z założenia, że mój Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję przemawia do mnie ustami otaczających mnie ludzi. Zarówno tych bliskich, jak Żona, Synowie, czy Przyjaciele, jak tych dalszych: szefów, współpracowników, ale także tych najdalszych, po prostu spotkanych na ulicy przypadkiem.
Prawdą jednak jest, że to w chwilach jakiegoś cierpienia, czy to fizycznego, czy psychicznego najbliżej mi było do mojego Boga Jakkolwiek Go Pojmuję. Wtedy jest to wewnętrzny głos, gdzieś tam głęboko. Nie zmniejsza bólu, nie pomaga w cierpieniu wspiera swoim istnieniem.
Bo na fizyczny ból są środki przeciwbólowe. Jak nauczyłem się w szpitalu trzeba ocenić ból w skali od 1 do 10 i jeśli odczucie przekracza 5 nie ma co cierpieć. Psychiczne cierpienie nie minie samo. Ja radzę sobie tak, że idę spotkać się moim Bogiem, Jakkolwiek Go Pojmuję, przemawiającego ustami kogoś z mojego otoczenia.
Albo dzwonię.
Powyższy tekst można zobaczyć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze