Wciąż nie mam empatii. Próbuję ją zdobyć, próbuję - jak lubi mówić młodzież - ogarnąć. Jest to tym bardziej irytujące, gdy przyglądam się, na przykład, mojej Żonie, która to po prostu ma. Widzi rzeczy dla mnie niewidzialne. Nie dlatego że jest specjalistką, lecz dlatego, że ma empatię.
Mam za to inteligencję i dlatego jestem w stanie szybko przeliczyć różne fakty, połączyć, przetworzyć i otrzymać zależności. Taka trochę sztuczna inteligencja. Niestety, podobnie jak jej, zdarza mi się mylić. Działam na statystyce, a statystycznie ja i mój kot, który śpi tuż obok, gdy piszę, mamy po trzy nogi.
Mam jednak dużo współczucia dla innych. Czuję się jakoś… odpowiedzialny za brak szczęścia innych. Chciałbym pomóc. i bardzo chciałbym być potrzebny. Pożyteczny, jak lokomotywy w jednej z bajek, które oglądali moi Synowie.
W dzisiejszym świecie bardzo wiele się zmieniło. Rozluźniły się relacje, jest dużo szybciej, w moim codziennym świecie, który kręci się na przykład przy sztucznej inteligencji. W tym wszystkim staram się nie zapominać, że są tacy, których nie dostrzega się na co dzień. Pomoc im nie jest trudna, czasochłonna czy kosztowna.
Na przykład dziś, widząc dziewczynę na wózku, uśmiechnąłem się do niej. Odwróciła głowę. Poszedłem dalej. Nie wiem, czy pomogłem, ale warto było spróbować.


Komentarze
Pokaż komentarze