Nie miałem najlepszego dnia. Mnóstwo nerwów - zupełnie niepotrzebnych, a jednak jestem wdzięczny za ten dzień. Jestem wdzięczny, że przeżyłem go zdrowo. Że moja rodzina jest zdrowa. I że mam pracę. I że są wokół mnie dobrzy ludzie.
Na terapii kazali nam pisać dzienniczek uczuć. Nie lubiłem tego, nie znałem się na uczuciach, nie umiałem ich nawet nazwać. Nie potrafiłem się wyrażać, nie wiedziałem, jak mam mówić o uczuciach. Dlatego nie lubiłem pisać dzienniczka, a jeszcze bardziej nie znosiłem cotygodniowego spotkania z moją terapeutką, bo wytykała mi tę niewiedzę.
Zwróciła też uwagę na coś innego - używam wielu słów, jakbym chciał rozpuścić to, co chcę powiedzieć. Zagadać. Zamotać tak, żeby nie było wiadomo, co się kryje we mnie. Gdzieś głęboko. Jakby zbyt wiele słów mogło mnie wybawić. Od odkrywania siebie w sobie.
Gdy wróciłem do domu, słyszałem o dzienniczku wdzięczności, więc szukałem, jak się go pisze. Aż zainstalowałem sobie na telefonie aplikację „Gratitude”. I dostałem komunikat: Podaj trzy rzeczy, za które jesteś dziś wdzięczny. A następnego Napisz jedno osiągnięcie dzisiejszego dnia. I tak dotarło do mnie, że pisanie dzienniczka jest jednym z przeżyć, za które powinienem być wdzięczny.
Notkę można również obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze