Nie wiem o jakiego ptaka chodzi w cytacie. Słyszałem ostatnio opowieść o orłach. Mają tak (podobno), że czasem siadają im na grzbietach kruki. I dokuczają, dziobiąc w szyję. Orzeł nie broni się, nie ucieka, lecz po prostu startuje i leci w górę. Aż w końcu dla kruka nie ma już dość powietrza, a orzeł wciąż się wznosi. I wreszcie kruk odpada.
Czasem, myślę sobie, warto się tak zachować. Robić swoje, nieważne, co dzieje się w okolicy. Nieważne, jak bardzo inni kopią dołki i jak bardzo pokazują swoją zajebistość.
Nie umiem działać jak typowy współczesny pracownik - posiadać wiedzę w kształcie litery „T”. Mieć perspektywę i bardzo głęboką wiedzę w danej, konkretnej dziedzinie. Nie umiem tak i moja wiedza przypomina raczej kilka napisanych po kolei małych liter „m”. Mam wiedzę z różnych dziedzin, szybko się uczę i bardzo łatwo przystosowuję do nowych warunków.
Co jednak uważam za najważniejsze w tym wszystkim to fakt, że nauczyłem się nie spieszyć. Nie znaczy to, że zwolniłem z nauką, wciąż staram się robić to szybko. Robię jednak jeden kurs. Nie cztery. Wtedy jest szansa, że skończę któryś.
Nie jestem multizadaniowy. Jestem mutlipotencjalny.
Notkę można również obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze