Gdy piłem, miałem problemy. Większość z nich wydawała mi się tak niesamowicie skomplikowana, przerażająca wręcz w swoim skomplikowaniu. Te problemy, w ogromnej swojej większości bvły tak wielkie, że paraliżowała mnie sama myśl o tym, żeby zacząć je rozwiązywać. Czasem nawet tylko pomyśleć o rozwiązaniu.
Paraliż i przerażenie.
Nie było lepiej, gdy przestałem pić. Przez pierwsze trzy tygodnie po powrocie z ośrodka odwykowego byłem na zwolnieniu lekarskim, bo myśl o pójściu do pracy wydawała mi się nieznośna tak bardzo. Nie wyobrażałem sobie, jak odreaguję stres bez alkoholu.
W końcu postanowiłem stawić czoła lękowi. Poszedłem do pracy i wróciłem do domu. Pojechałem samochodem, żeby nie mieć pokusy napicia się alkoholu.
Odkryłem, że jest rozwiązanie.
Teraz nie mam problemów. Są sytuacje, w których byłem, w których nie byłem. Łatwiejsze i trudniejsze. Wszystkie do rozwiązania, dzięki Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze