Chwytaj dzień, rzekł czas jakiś temu Horacy. Chociaż nie był uczniem Epikura, jego słowa częstokroć stosuje się przy opisach tej postawy. A może dziś już nikt o tym nie pamięta i nazywa to uważnością, z angielska mindfullness? Albo zwolnionym życiem, znów, z angielska slow life?
We Wspólnocie AA mówią na to dwadzieścia cztery godziny. Co, zresztą, rozumiane jest częstokroć opacznie, mianowicie tak, że nie warto planować, nie warto myśleć o przyszłości. Niektórzy jeszcze bardziej to spłycają do mądrości typu: dziś nie piję dziś nie palę.
Jeśli pomaga im to utrzymać spokój lub nie pić, bardzo proszę.
Ja raczej patrzę na to, jak na dzisiejsze słowa Florence’a Nightingale’a. Chcę korzystać z życia.Chcę próbować i nie bać się. Chcę żyć ciekawie. Podejmować decyzje i wiedzieć, że mogą nie być dobre dla mnie w tej chwili.
Zauważam też, że moja potrzeba zdobywania nowych rzeczy, powoli się kończą. Powoli się wyczerpują. Powoli tracę tym zainteresowanie. Zamiast kupić kolejną koszulę, wolę iść do kina na dobry film. Albo zwiedzić jakiś coś. Wypić pyszną kawę. Usiąść na ławce w parku i podziwiać, jak piękny jest świat wokół mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)