Ostatnio zapisałem się na męskie warsztaty, bo brakuje mi męskiego towarzystwa. Takiego, w którym mogę pogadać o męskich sprawach. Z Żoną, rozmawiam, aczkolwiek pomyślałem, że trzeba mi też innej perspektywy czasem. Typowo męskiej.
Tym niemniej - miało być o zwątpieniu.
Szczególnie podczas okresu picia zazdrościłem różnych rzeczy różnym ludziom. Temu pięknego domu, tamtemu lepszego samochodu, owemu wspaniałego zegarka, a były to czasy przed smartwatchami i, dla mnie, zmiana tarczy miała wtedy znaczenie.
Potem była impreza firmowa i okazywało się, że człowiek w domu mieszka sam, drugi na auto wziął kredyt, a trzeci kupił zegarek na raty. Mój Szwagier ma wspaniały dom, tylko pracuje na dwóch etatach po to, żeby dzieci i żona miały, cokolwiek zapragną.
Wszystko ma swoją cenę, zrozumiałem.
Dlatego dziś, gdy słyszę, że mój szef mówi o tym, że zamontował zraszacze na trawniku za domem, czuję ukłucie zazdrości. Chciałbym mieć dom, owszem. I pewnie kiedyś do tego dojrzeję, także finansowo.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze