Bardzo lubię czytać kryminały. To, oczywiście literatura schematyczna. Musi być morderca, musi być detektyw i musi być zagadka. Jest też motyw. I tu zaczynają się schody.
Gdy okazuje się, jaki jest motyw, bardzo często jestem zaskoczony ich płytkością. Opinia. Ambicja. Chęć ukrycia czegoś.
Naprawdę są gorsze rzeczy na świecie.
Według mnie, o wiele gorsze od utraty opinii jest odebranie komuś w imię tego życia. Opinię i tak zszargam. Trochę to nielogiczne.
Nie chodzi o to, żebym się rozgadywał na temat kryminałów, chodzi bardziej o to, że to samo miałem z uczuciami. Zawzięcie próbowałem ukryć swoje uczucia. Do dziś zdarza mi się, gdy sytuacja tego wymaga, na przykład w jakimś publicznym miejscu lub w pracy, nie okażę złości. Mogę potem odreagować.
O to chodzi, tak naprawdę. O wyrzucenie tego z siebie. I pokazanie różnych rzeczy, naprawdę nie psuje nic. Na przykład - wzruszam się łatwo. Nie będę jednak płakać przy byle okazji. Za to, gdy łzy się pojawiają, nie wstydzę się ich.
To też część mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze