Właśnie, nie wiadomo, czemu mamy problem z proszeniem o pomoc. Ja mam. Miałem. Dziękuję Swojemu Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że znalazł sposób, żeby mnie tego nauczyć.
Po zaprzestaniu picia miałem wrażenie, że się rozsypuję, jakby alkohol był spoiwem, który trzymał mnie jakoś w jednym kawałku. Wróciłem do pracy. Jako że nie piłem, mogłem jeździć samochodem, gdy życzyłem sobie przyjechać do biura. I tak jechałem, że wjechałem dziewczynie w tył auta. Tak niefortunnie, że uderzyłem małym palcem w kierownicę, tym samym łamiąc sobie rękę.
Spędziłem dwa miesiące w ortezie, mając unieruchomioną dłoń (czyli rękę w rozumieniu medycznym). I przyszła okazja, że potrzebowałem wyglądać nieco lepiej, będąc na zwolnieniu. Potrzebowałem normalnych spodni, nie wciąganych, a zatem potrzebowałem zapiąć rozporek.
Okazało się to zadaniem niewykonalnym ze złamaną ręką. Musiałem poprosić o pomoc swojego nawet nie dziesięcioletniego Syna. Poczułem się upokorzony.
A on po prostu zrobił, o co poprosiłem. Pomyślałem, że mi się nic nie stało. Korona mi z głowy nie spadła. Po prostu poprosiłem o pomoc i ją dostałem.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.https://youtu.be/_7w2TYEIuC4


Komentarze
Pokaż komentarze