Z notki na dziś w książce, której używam jako inspiracji, bardzo podoba mi się jedno zdanie. Nie da się wciągnąć martwego konia pod górę.
Myślę sobie, że istnieją tacy ludzie, którzy pewnie uważają, że się da. I, co więcej, znając życie i świat, pewnie by tego dokonali. I to tylko po to, żeby udowodnić, że się da. Albo, jeszcze inni, zrobiliby to po to, by pokazać mi, że nie mam racji.
Sądzę jednak, że nie o rację się tu rozchodzi.
Pewnie, jakbym się zaparł w sobie, trochę pogłówkował, przypomniał sobie to i owo z fizyki, co kiedyś umiałem, ja też byłbym w stanie wciągnąć konia na górę. Nie zrobiłbym tego, gdyby ktoś postawił mi takie wyzwanie, czelendż, jak powiada współczesna młodzież. Która, swoją drogą, ma również.bardzo wiele idiotycznych, a co gorsza, niebezpiecznych w wykonaniu, a zatem i dla zdrowia. Odpowiedziałbym, że nie widzę takiej potrzeby i nie jest ważne, w jaki sposób by to ów ktoś argumentował. Czy to koniecznością pomocy mu, czy może wejściem mi na ambicję.
Jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia. Tyle wyzwań. Ukończenie szkolenia. Zdobycie kolejnego certyfikatu. Mimo obrzydzenia, pozbycie się pająka z pokoju, w którym mieszkaliśmy.
Na konia naprawdę szkoda czasu. Szkoda czasu nawet na tłumaczenie tego, że to bez sensu.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze